WSBK Assen, Bautista z dwoma zwycięstwami, świetny van der Mark!

WSBK

Druga europejska runda sezonu WorldSBK z oczywistym zwycięzcą obu wyścigów, ale dość nieoczekiwana, głównie ze względu na warunki panujące nad torem w Holandii, przez które w sobotę zawodnicy i kibice musieli zadowolić się jazdą jedynie w Superpole. Wszystko wskazywało na jedną z najbardziej wyrównanych rund dotychczasowego sezonu, jednak fabryczny zawodnik ekipy Aruba.It Racing Ducati - Alvaro Bautista sprowadził wszystkich na ziemię, zwyciężając w obu wyścigach w Assen. Podium zamiennie w obu wyścigach uzupełnili aktualny mistrz świata – Jonathan Rea oraz faworyt lokalnej publiczności, Michael van der Mark.

michael_van_der_mark_assen_wsbk.jpg

O ile każdy spodziewał się dominacji Bautisty, to piątkowe treningi wskazywały na zupełnie inną sytuację. Zredukowane obroty w motocyklu Ducati Panigale V4 R, bardziej techniczny tor, na którym prędkość maksymalna nie robi tak dużej różnicy oraz problemy z ustawieniem motocykla Bautisty w piątek mogły sugerować nowy rozkład sił w ten weekend. Tak się jednak nie stało, bo w pierwszym wyścigu Bautista prowadził od startu do mety, prezentując zupełnie inny poziom od reszty stawki.

W drugim wyścigu sytuacje nieco zmieniły pierwsze okrążenia, kiedy na prowadzenie wysunął się Rea i kilka okrążeni podążał za nim Bautista, jednak wyraźnie było widać, w której części toru jest zdecydowanie szybszy od Brytyjczyka, co w konsekwencji skończyło się wyprzedzeniem i podążaniem za jedenastym już zwycięstwem w tym sezonie. To jak Bautista wykorzystuje potencjał tego motocykla jest niesamowite, zupełnie inny styl jazdy na wejściach w zakręty, inne linie przejazdu w wybranych zakrętach i przede wszystkim konsekwencja w niepopełnianiu błędów. Z taką formą Bautista zdobędzie tytuł w połowie sezonu, chociaż następna runda rozegra się na torze Imola, na którym Hiszpan nie miał okazji startować, a Rea był zawsze szybki.

Co do dominacji Bautisty i perfekcyjnego połączenia z nowym Ducati nie ma wątpliwości, jednak zastanawiająca jest sytuacja innych kierowców dosiadających ten sam motocykl, a w szczególności Chaza Daviesa, kolegi zespołowego Bautisty. W poprzedniej rundzie w Aragonii, Davies pokazał, że powoli wraca do formy i wjeżdża się w nową maszynę, jednak w Assen znów można było mieć, co do jego jazdy pewne wątpliwości, szczególnie w pierwszym wyścigu. Davies z Holandii wyjechał z siódmym i piątym miejscem w obu wyścigach, a w klasyfikacji generalnej melduje się na szóstym miejscu. Walijczyk w dalszym ciągu szuka odpowiednich ustawień pod swój styl jazdy i warunki fizyczne, tego wysokiego kierowcy. W drugim niedzielnym wyścigu, Davies popisał się kilkoma agresywnymi manewrami wyprzedzań, przez chwilę jechał walcząc o podium, jednak ogólnie jego tempo pozostawiało wiele do życzenia, w porównaniu do reszty.

Do jazdy Daviesa możemy mieć zastrzeżenia, ale jeszcze podlega obronie, czego nie możemy powiedzieć o satelickich kierowcach Ducati – Eugenie Lavertym i Michaelu Rinaldim. Laverty w Assen wywalczył pięć punktów, a rundę wcześniej zaciekle walczył o podium. Rinaldi punktował w zaledwie jednym wyścigu i było to symboliczny punkt za 15 miejsce. W przypadku obu kierowców niezależnych reedukacja obrotów w Panigale V4 R znacząco wpłynęła na ich postawę w Holandii, jednak na dogłębną analizę dajmy im jeszcze kilka weekendów wyścigowych.

W bezpośredniej walce Yamahy z Kawasaki, to ekipa niebieskich była górą w Holandii, głównie za sprawą fenomenalnego w ten weekend Michaela van der Marka, który przed własną publicznością pojechał świetne dwa wyścigi, dwukrotnie stając na podium. Wykluczając fenomen Bautisty, to van der Mark byłby pierwszym kierowcą, który wyprzedził Jonathana Rea w drugim wyścigu i to w bardzo spektakularny sposób, w szybkiej sekcji toru, po zewnętrznej jadąc po tarkach. Bardzo dobrze spisał się również Alex Lowes, który zrobił największe postępy w porównaniu do ubiegłego roku. Lowes dwukrotnie był tuż za podium na czwartym miejscu. Wewnętrzna walka obu kierowców Yamahy, to coś, co może uskrzydlić ten nudny w czołówce sezon.

Podobnie do dysproporcji fabrycznych kierowców i niezależnych Ducati, wyglądał weekend w wykonaniu ekipy GRT Yamaha. Bez tempa przez cały weekend i z dużymi problemami, zmagała się dwójka kierowców tego zespołu. Sandro Cortese wypadł lepiej od swojego team-partnera, ale jedenaste i dwunaste miejsce to nie powód do optymizmu. Marco Melandri, który świetnie rozpoczął sezon 2019, meldując się na podium w Australii, tym razem kolejny weekend z rzędu był cieniem własnego siebie. W niedzielę dwukrotnie był poza pierwszą dziesiątką, dwunasty w pierwszym wyścigu i czternasty w drugim. Kolejna domowa runda WSBK w Imoli, musi być przełamaniem Melandriego, jeśli chce się jeszcze liczyć w walce o podium klasyfikacji generalnej w tym sezonie.

Jeśli rozmawiamy o przełamaniu, to bez wątpienia rundę w Assen można uznać, jako przełamanie Markusa Reiterbergera, ale nie całego BMW. Zaczęło się perfekcyjnie, oba motocykle BMW, choć jeszcze ze starym silnikiem, były szybkie. Wszystko wskazywało na to, że Tom Sykes może stanąć na podium, jednak w pierwszym wyścigu w pogoń za Bautistą ruszył Reiterberger i przez pierwsze kilka okrążeni nikt nie był w stanie mu zagrozić. Niestety szybko zniszczył opony i nie był w stanie utrzymać tego tempa, a w dalszej części pierwszego wyścigu zdołała go wyprzedzić jeszcze czwórka kierowców.

Drugi wyścig Reiti również ukończył na szóstym miejscu, co było jego najlepszym osiągnięciem w obecnym roku. Sykes, choć zadziwiał w jeździe na jedno szybkie okrążenie, to w wyścigu nie błyszczał, a nawet zawodził. W porannym wyścigu był dopiero dziesiątym, nieco lepiej, bo siódme miejsce udało mu się osiągnąć w drugim wyścigu w Assen. BMW musi oczekiwać na nową jednostkę napędową, dzięki czemu będą mieli okazję zbliżyć się do czołówki.

Problemem Jonathana Rea jest w tym momencie tylko i wyłącznie Alvaro Bautista. Jeśli Hiszpan nie przyszedłby do WorldSBK, Rea spokojnie prowadziłby w generalce, mając na koncie dziesięć zwycięstw w jedenastu wyścigach. Jego zdaniem Kawasaki wykonuje ogromną prace, zbliżając się do maksimum, tego, co można wydusić z motocykla Kawasaki, jednak to zdecydowanie za mało, aby móc rywalizować z Bautistą. W Holandii Rea zgarnął drugie miejsce w pierwszym wyścigu i trzecie w drugim, ustępując szybkiemu w ten weekend van der Markowi. Kolega zespołowy Rea – Leon Haslam, na jego ulubionym torze był dopiero piąty i ósmy, co wyraźnie pokazuje, że Haslam nie jest na tym poziomie, co Rea.

Z pozytywów tej rundy z pewnością trzeba zaliczyć wyścig kategorii Supersport, w którym w końcówce zwycięstwo wywalczył Federico Caricasulo. W 300-tkach nieźle spisywał się również Daniel Blin, którego tempo oscylowało w granicach pierwszej dziesiątki. Niestety Blin w wyścigu został ściągnięty z toru przez jednego z rywali i do mety dojechał na przedostatniej pozycji. Kolejna runda WSBK dopiero za miesiąc, na malowniczo położonym torze w Imoli, na którym będziemy mieli okazję obserwować zmagania WorldSBK prosto z Włoch.

Autor: Dominik Zajączkowski
Fot. Krystian Polak
©2019 MSFOTO.PL – All Rights Reserved

Author picture

Dominik Zajączkowski

Redaktor, którego kolebką są wyścigi motocyklowe. Serię MotoGP i WorldSBK śledzi od początku XXI wieku. Od 2015 roku ściśle współpracujący z polskimi mediami. Jego ulubionym tematem są analizy wyścigowe, wywiady z zawodnikami oraz praca na torach wyścigowych.