WSBK, Jak zastąpić własnego idola - wywiad z Jake'em Gagne

Opublikował Dominik Zajączkowski, 14 gru 2018

Kiedy cały motocyklowy świat opłakiwał po śmierci Nicky’ego Haydena, Jake Gagne musiał wskoczyć w buty swojego idola i zastąpić go przed własnymi kibicami, na legendarnym torze Laguna Seca, co otworzyło mu drogę do jazdy w WSBK na pełen etat. Amerykanin zwyciężając Red Bull Rookies Cup w 2010 roku nieco inaczej wyobrażał sobie swoją przyszłość, która z kolei na sezon 2019 również pozostaje niewiadomą. Po zmianach struktury fabrycznego zespołu Hondy w WorldSBK, Jake nie znalazł uznania wśród nowych osób decyzyjnych i prawdopodobnie nie zobaczymy go w padoku tej serii w nadchodzącym sezonie. Personalnie bardzo otwarty i sympatyczny człowiek, z typowym „amerykańskim luzem”. My mieliśmy okazję rozmawiać z Amerykaninem podczas rundy WorldSBK w Misano.

Dominik Zajączkowski: W swojej domowej rundzie pokazałeś się z bardzo dobrej strony, jak oceniasz swój domowy występ?

Jake Gagne: Tak, było nieźle. Osiągnęliśmy najlepszy rezultat w sezonie, co jest bardzo fajne, wydaje mi się, że zrobiliśmy również duży progres, jeśli chodzi o motocykl. Fajnie być w domu, po wielu miesiącach przebywania w Europie. Miałem wielkie wsparcie rodziny i przyjaciół, którzy przyjechali na Laguna Seca, żeby oglądać wyścigi, więc nieźle się bawiłem, a na dodatek udało się osiągnąć najlepszy wynik w sezonie, zdecydowanie to był świetny weekend dla nas.

Dwa finisze w TOP10 przed własnymi fanami, dodatkowo pokonałeś kolegę zespołowego – Leona. Czy tym wynikiem zyskałeś więcej motywacji na końcówkę sezonu?

Zawsze jesteśmy zmotywowani i zawsze chcemy dawać z siebie wszystko. W końcu nasza ciężka praca przez cały rok zaowocowała, naszym celem jest być w pierwszej dziesiątce, więc kiedy udało się to zrobić w dwóch wyścigach, było naprawdę nieźle. Nadal nasza motywacja jest wysoka, chcemy iść do przodu i kontynuować to, do czego dążymy. Żeby być regularnie w pierwszej dziesiątce, na pewno muszę lepiej się kwalifikować do wyścigów. Zazwyczaj, z wyjątkiem Laguny, w piątki nadal uczę się wielu nowych dla mnie rzeczy, staramy znaleźć się lepsze ustawienia motocykla, więc to są dla nas trudne wyścigi, kiedy startuje z dalszych pozycji na polach startowych. Zdecydowanie muszę poprawić kwalifikacje i znaleźć drogę na przejechanie jednego naprawdę szybkiego okrążenia, tak jak niektórzy zawodnicy potrafią. To jest właśnie ta droga, którą chcemy kontynuować.

Honda w MotoGP ma jeden z lepszych motocykli w stawce, w WSBK niekoniecznie. Czy jesteście w stanie wskoczyć na podobny poziom?

Mam nadzieję. Chcemy, aby tak się stało, jesteśmy w dobrym momencie, motocykl jest bardzo dobry, chociaż czasami mamy z nim pewne problemy. Cały zespół ma wielkie doświadczenie, mamy świetnych ludzi w zespole, więc mam nadzieję, że nasz stały progres pomorze Hondzie, ostatecznie walczyć o zwycięstwa. To wymaga czasu i ciężkiej pracy, ale to cel Hondy i jesteśmy bardzo zmotywowani, aby to osiągnąć.

W 2010 roku wygrałeś Red Bull Rookies Cup, zazwyczaj zwycięzcy dostają miejsce w fabrycznym zespole w najniższej kategorii, jak to wyglądało w Twoim przypadku?

Na pewno było ciężko, rozmawialiśmy z wieloma zespołami w 125cc, ale chcieli bardzo dużo pieniędzy od sponsorów. Będąc Amerykaninem, było bardzo ciężko znaleźć zespół, który nie chciał góry pieniędzy. Staraliśmy się zebrać te fundusze i sponsorów, jednak trudno było znaleźć amerykańskich sponsorów, którzy wykładaliby pieniądze na starty w Europie. Tak samo było w drugą stronę, europejscy sponsorzy nie chcieli płacić za Amerykanina. Wygrałem te mistrzostwa, ale w pierwszej szóstce było bardzo ciasno, chociaż część z nich trafiła do Grand Prix [w tym samym roku, Danny Kent był 2, a Brad Binder 5 – obaj zostali mistrzami świata Moto3 w kolejnych lata – przyp. Red] .To było trudne, ale jest jak jest.

Następnie wróciłeś do Stanów Zjednoczonych, wierzyłeś, że możesz wrócić do mistrzostw świata?

To trudne, ale zawsze wierzyłem, że taka okazja się pojawi i będę mógł wrócić do mistrzostw świata, taki był mój cel. Jeździłem w Stanach przez 5,6 lat i każdego weekendu starałem się pokazać z jak najlepszej strony, aby taka okazja przyszła, ale nigdy nie wiesz, co się tak naprawdę wydarzy, takie są wyścigi motocyklowe. Cieszę się, że po opuszczeniu Red Bull Rookies Cup, mogłem zaprezentować się w WorldSBK.

Aktualnie jesteś jednym z najlepszych zawodników motocyklowych z USA, jesteś rozpoznawany w swoim kraju?

Nie, nic mi na ten temat nie wiadomo (śmiech), może czasem na torach wyścigowych. Wyścigi motocyklowe w Stanach nie są popularnym sportem i nie dorównują takim sportom jak futbol amerykański, baseball, czy koszykówka, na które wszyscy w Stanach są zapatrzeni. Na pewno nikt nie rozpoznaje mnie na ulicach (śmiech), jednak mam naprawdę wielu wyścigowych fanów w USA, którzy mnie wspierają, i często wysyłają wiadomości, że trzymają kciuki, życzą mi powodzenia – to jest naprawdę miłe.

Zastąpiłeś Nicky’ego Haydena – Twojego idola, bezpośrednio na jego motocyklu, tuż po śmierci, jak trudne było to dla Ciebie?

To było bardziej słodko-gorzkie uczucie i wielki honor być osobą, która zastąpi Nicky’ego na torze Laguna Seca po raz pierwszy w WorldSBK. Tak naprawdę nigdy nie wiemy, co się wydarzy i nikt nie chciał, aby Nicky odszedł. Tak jak wspomniałeś, Nicky był od zawsze dla mnie idolem i osobiście to był ogromny honor, bardzo specjalny weekend i okazja, aby okazać mu hołd w taki sposób. Szczerze ten sport jest bardzo trudny, ale z drugiej strony jest wyjątkowy.

Czy czujesz presję, jeżdżąc w fabrycznym zespole, kiedy czasem nie wszystko idzie po waszej myśli?

Nie zbyt wielką, większa presja jest z mojej strony, którą sam na siebie nakładam. Ludzie z zespołu cały czas mi powtarzają, że jestem debiutantem, muszę lepiej poznać i nauczyć się motocykla, nowych dla mnie torów, jest wiele rzeczy do nauki. Często mówią, żebym „wrzucił na luz”, żebym dał sobie czas, być może za bardzo chcę, w wielu wyścigach za bardzo się podpalałem, byłem bardzo podekscytowany, w wyniku czego nie było najlepszych rezultatów, było sporo wywrotek. Ciężko wszystkiego nauczyć się w jeden rok, potrzeba podchodzić do tego stopniowo, dlatego zespół nie wymaga ode mnie niemożliwego i nie nakłada dodatkowej presji. Musze się tylko uczyć i robić postępy.

Co w takim razie jest najtrudniejsze dla Ciebie w WorldSBK?

W tym roku szczególnie, bardzo ciężka jest dla mnie jazda na nowych torach. Kiedy jeździłem w Stanach przez kilka lat, przychodził pierwszy trening w piątek rano i od początku byłem bliski tempa wyścigowego i mogłem skupiać się na drobnych zmianach i ustawieniach. W tym roku na torach, których nie znam zbyt dobrze, w piątkowych treningach skupiam się na nauce toru i czasami mamy do wykonania bardzo dużo zmian przy motocyklu, aby jechać perfekcyjną linią wyścigową i to jest bardzo trudne, aby zrobić kolejny krok do przodu, na danym torze i się poprawiać. Również dużym wyzwaniem jest ustawienie motocykla, wcześniej w Stanach nie mieliśmy, aż tyle możliwości do zmian np. przy ramie, prawie nie zmienialiśmy elektroniki. Natomiast w tym motocyklu mamy bardzo dużo możliwości zmian ustawień ramy, elektroniki, zawieszenia i wielu innych mniejszych rzeczy, zawsze musisz pamiętać, gdzie postawiony jest jakiś priorytet.

Czy używasz danych Leona i wspólnie rozmawiacie na temat ustawień motocykla?

Tak, udostępniamy sobie dane nawzajem, możemy spojrzeć i porównać te dane na komputerze. Leon jest świetnym facetem i często ze sobą rozmawiamy, np. pytam go jak przejeżdża dany zakręt, albo, co myśli o którymś zakręcie, czasami jeździmy we dwójkę, on za mną lub odwrotnie, aby zobaczyć różnicę. To idealny kolega zespołowy i świetny gość.

Jak porównałbyś system elektroniki Cosworth, a Magneti Marelli?

Wiele rzeczy jest po prostu różnych, pierwszy raz miałem okazję testować elektronikę Magneti Marelli w Aragonii, jednak natychmiast można było odczuć, że kontrola trakcji pracuje lepiej, anti-wheelie również było zdecydowanie lepsze. Główną rzeczą, na której skupiliśmy się na początku testów i podczas pierwszych wyścigów, były ustawienia hamowania silnikiem i przyspieszenie motocykla. W tym momencie mamy już dużo lepsze czucie. Tak naprawdę, wszystko dookoła jest lepsze, czasami trudno jest od razu wskoczyć na zupełnie inną elektronikę, ale myślę, że każdy w zespole jest z tego zadowolony, że udało się to zrobić w trakcie tego sezonu.

Pewnie miałeś okazję jeździć drogową wersją Hondy CBR 1000RR, jaka jest różnica w oddawaniu mocy, w porównaniu do motocykla, na którym ścigasz się w WSBK?

Tak, jeździłem tym motocyklem w zeszłym roku, dokładnie w specyfikacji Stockowej. Byłem naprawdę pozytywnie zaskoczony pracą elektroniki, przyspieszenie również było zadziwiające. Oczywiście w motocyklu, którym się ścigam jest zdecydowanie dużo więcej mocy, ale drogową wersję zapamiętałem, jako bardzo łatwy i przyjazny motocykl do jazdy, gdzie wszystko pracowała dobrze, skręcał nieźle, nie było problemu z zawieszeniem. Szczerze mówiąc, nie jeździłem wieloma motocyklami Stockowymi w swoim życiu, ale kiedy jeździłem w zeszłym roku byłem naprawdę pod wrażeniem.

Byłeś kiedyś w Polsce lub znasz jakąś osobistość z Polski?

Nie, nigdy nie byłem i nie wydaje mi się, żebym kogoś znał, może znam, ale nie wiem, że jest z Polski. Myślę, że mogę kojarzyć jakiegoś muzyka, albo kogoś z telewizji, może z motorsportu.

A Taddy Błażusiak?

O tak, zapomniałem, że jest z Polski, ten gość jest szalony, bardzo dobry zawodnik.

Powodzenia i dziękuje za rozmowę.

 

 

 

Autor: Dominik Zajączkowski
Fot. Krystian Polak 
©2018 MSFOTO.PL – All Rights Reserved