Wyścigi motocyklowe w obliczu COVID-19

MotoGP

Nikt z nas nie spodziewał się, że pod koniec marca tego roku z zaplanowanych dwóch rund MotoGP oraz trzech WorldSBK odbędzie się jedynie pełna runda WSBK w Australii oraz dwa z trzech wyścigów pierwszej rundy cyklu Grand Prix w Katarze. Niestety w związku z pandemią COVID-19, sytuacja w najbliższej przyszłości nie ulegnie zmianie, a kibicom pozostało fascynować się wirtualnymi wyścigami lub wracać pamięcią do historycznych materiałów. Z kalendarza sportów motorowych znikają takie legendarne wyścig jak: 24h Le Mans, wyścigi TT na Wyspie Man, Daytona 200 czy runda Grand Prix F1 w Monako, która po raz pierwszy od 66 się nie odbędzie. Pozostałe z wyścigów przesuwane są na inne terminy, jednak czy wiele z nich w ogóle się odbędzie? Na to pytanie chyba nikt nie zna odpowiedzi, my zatem w tych trudnych czasach postanowiliśmy prześwietlić obecną sytuację i przyszłość wyścigów w roku 2020.

Corona Virus, Kamerzysta,

Odroczenie kolejnych wyścigów

Najbliższymi jeszcze nie przełożonymi lub odwołanymi wyścigami w obu kalendarzach mistrzostw świata jest planowana na połowę maja runda MotoGP we Francji oraz runda WorldSBK we włoskiej Imoli. Biorąc pod uwagę sytuację w tych krajach rundy te nie odbędą się z wiadomych przyczyn. Podobna przyszłość prawdopodobnie spotka również kolejne rundy włoskie, hiszpańskie, francuskie czy niemieckie. Nikt nie pozwoli również na sytuację, kiedy na daną rundę będą mogły przyjechać jedynie osoby z wybranych krajów. Zarówno padoki MotoGP oraz WorldSBK obejmują wiele narodowości, z zespołami zlokalizowanymi w całej Europie i Azji, włączając w to personel z całego świata. Dopóki ograniczenia podróżowania będą obowiązywać, żadna z rund się nie odbędzie i realnie patrząc, sytuacja ta może wykluczyć również rundy zaplanowane na wakacyjne miesiące.

Co dalej?

Kiedy już wszystkie ograniczenie na całym świecie zostaną zniesione ważnym aspektem pojawi się reakcja fanów, którzy w pewnej mierze są sponsorami tych wydarzeń. Czy ludzie, którzy po długim okresie dystansu społecznego, unikania dużych zgromadzeń i poddania się kwarantannie w domu będą chcieli tłoczyć się w tłumie dziesiątek tysięcy osób, które dotychczas gromadziły się podczas rund mistrzostw świata? Ten rodzaj zmiany społecznej może zająć trochę czasu, podczas gdy zarządzający torami, promotorzy serii, członkowie zespołów, czy sami zawodnicy będą chcieli jak najszybciej wrócić do rywalizacji i ich pracy. Drugim ważnym i oczywistym aspektem będą finanse i ogromny wpływ epidemii na gospodarkę. Prognozy kryzysu spowodowanego COVID-19 są ponure, a powrót do poziomów, w których światowe gospodarki znajdowały się na początku roku może być długotrwały. Jaki zatem wpływ będzie miał szok gospodarczy na gotowość fanów wyścigów do wydawania pieniędzy na bilety i odwiedzania kolejnych rund, tym bardziej, że większość wydarzeń sportowych będzie odbywać się w drugiej połowie roku.

W obecnej sytuacji kalendarz MotoGP pozostawia do rozegrania aż 19 wyścigów, a część z nich będzie odbywać się tydzień po tygodniu. Wyścigi mogą odbywać się, aż do końca roku co spowoduje inne niż dotychczas przygotowania do sezonu 2021. Przy prognozowanym kryzysie, spekuluje się, że zespoły w sezonie 2021 skorzystają z dokładnie tych samych motocykli co w sezonie 2020, który na dobre jeszcze się nie rozpoczął. W tym samym czasie będą musiały rozegrać się również wyścigi serii WorldSBK, F1 czy wydarzenia dyscyplin nie związanych ze sportami motorowymi. Konsumenci będą nie tylko ekonomicznie nieufni wobec wydawania pieniędzy na rozrywkę, ale dokładnie w tym samym czasie ich wybór wydarzeń sportowych w każdy weekend będzie ogromny, co może mieć fundamentalne znaczenie na wybór, oglądalność oraz przychody z transmisji telewizyjnych.

Zostając przy sportach motorowych, połączenie nowego harmonogramu wyścigów, bez kolidowania z innymi mniejszymi bądź większymi seriami wyścigowymi będzie praktycznie niemożliwe. Wszystkie wydarzenia zaplanowane na sezon 2020, oraz tory wyścigowe mają podpisane łączące umowy, a zmieszczenie i organizacja imprez w tak krótkim czasie, biorąc pod uwagę aspekty pogodowe może być dość problematyczna, szczególnie dla niektórych torów w Europie. Inne mniejsze serie mogą zostać zmuszone do zmiany kalendarza, bądź odwołania rund, tak by ustąpić tym większym, gdzie potencjalny zysk może być większy.

Zasoby ludzkie

Organizacja rundy MotoGP i WorldSBK niesie za sobą pracę wielu osób, potrzebni są min. wirażowi, którzy pracują na torze, a większość z nich robi to charytatywnie, należy zatrudnić personel medyczny, który nie tylko zadba o zdrowie zawodników, ale również o fanów przebywających na zawodach. Zarezerwowane muszą być również helikoptery medyczne, czy helikopter potrzebny do filmowania relacji z toru. Do zarządzania tłumem potrzebni są również pracownicy ochroni, a do zapewnienia bezpieczeństwa na torze i poza nim jest potrzebna policja. Potrzebny jest również personel obsługujący gastronomię, stoiska z wyścigowymi gadżetami, czy personel sprzątający. Organizacja wydarzeń sportowych, festiwali w jednym czasie w czasie,  gdy zapotrzebowanie na zasoby personelu będzie ogromne pozostanie dużym wyzwaniem.

Przetrwają najsilniejsi?

Zmiana kalendarza wyścigowego jest konieczna, ale do jej finalizacji potrzebni są główni aktorzy, wraz z zespołami, które za nimi stoją, a to może być problem dla tych, którzy to finansują. Niepowodzenie w wyścigach w pierwszej części sezonu będzie stanowić duże żniwo dla zespołów, które mogą borykać się z problemami finansowymi, a ich przyszłość i utrzymanie się w padoku obu serii będzie związane z pomocą Dorny. Narastającym problemem będzie również ograniczenie wydatków od sponsorów, o ile w ogóle pieniądze od sponsorów będą realne, ponieważ dochód związany z wyścigami stał się nieprzewidywalny. Oferty sponsorskie opierają się na ekspozycji podczas wyścigów, zaproszeń do jednostek gościnnych czy najważniejszych wyników zespołów lub poszczególnych zawodników. Przy mniejszej liczbie wyścigów sponsorzy będą płacić mniej, lub zapłacą mniej w kolejnych sezonach. Niektórzy ze sponsorów, przez kryzys ekonomiczny mogą okazać się niewypłacalni, przez co wielu mniejszym zespołom może grozić całkowite wycofanie z wyścigów tej rangi. Zespoły muszą ponieść duże koszty związane z utrzymaniem personelu, ubezpieczeniami czy ogólnie rzecz ujmując sprzętu potrzebnego do uczestnictwa w wyścigach. Duża część kosztów została poniesiona już na samym początku sezonu, uwzględniając wydatki rozłożone na cały rok.

Przed ogromnym zadaniem stanie również Dorna. Z tego co w wywiadzie dla niemieckiego magazynu Speedweek, powiedział szef zespołu Red Bull KTM Tech3 oraz Prezes stowarzyszenia zespołów IRTA – Herve Poncharal, promotor serii pracuje nad funduszem ratunkowym dla zespołów z padoku Grand Prix. Najważniejszym zadaniem Dorny jest utrzymanie i pomoc w przetrwaniu zespołów, tak aby we wznowionych mistrzostwach mogło występować dokładnie tylu zawodników i zespołów, jak planowano.  Dla Dorny to lekcja z przeszłości, związana z globalnym kryzysem finansowym w roku 2008, kiedy większości zespołów MotoGP finanse wymknęły się spod kontroli i wiele z nich, aby przetrwać musiało przenieść się do mniejszych kategorii. Wówczas Dorna wybrała zespoły i walczyła, aby wyścigi były tańsze, a w dalszej części zmieniła finansowe podstawy, aby utrzymać na powierzchni zespoły prywatne i zmusić fabryki do dostarczenia konkurencyjnych motocykli po znacznie niższych kosztach. Tym razem przed Dorną trudniejsze zadanie, ponieważ poza kryzysem ekonomicznym, świat boryka się z pandemią choroby, która może mieć większy wpływ na przyszłość obu serii wyścigowych, niż miało to miejsce w 2008 roku.

Co z samym promotorem?

O ile hiszpańska firma gwarantuje i stara się zapewnić przetrwanie zespołom w obu padokach mistrzostw świata, równocześnie stanowi to dla nich ogromne obciążenie finansowe. Ich przychody są tak samo zależne od poszczególnych wyścigów, jak i samych zespołów. Trzy główne źródła dochodów Dorny to: opłaty sankcyjne, gdzie za prawo organizowania rund płacą tory wyścigowe, prawa telewizyjne oraz sponsoring. Wszystkie te źródła dochodów powiązane są bezpośrednio z rozgrywaniem wyścigów i wznowieniem mistrzostw świata. W przypadku anulowania rundy na danym torze, ich właściciel nie musi płacić Dornie za organizację tej rundy. Podobnie sytuacja będzie wyglądała w przypadku umów sponsorskich i praw telewizyjnych. Jeśli odbędzie się mniej wyścigów niż pierwotnie przypuszczano, nadawcy i sponsorzy będą chcieli odzyskać część swoich pieniędzy.

Dla porównania z inną dziedziną sportu, najbardziej dochodowa liga piłkarska na świecie – angielska Premier League może stracić 762 milionów funtów w przychodach z transmisji, jeśli reszta sezonu 2020 zostanie anulowana. W związku z tym nadawcy, którzy już zapłacili lidze te pieniądze, domagają się zwrotu, ponieważ tracą dochody z nietransmitowanych spotkań i utraconych przychodów z reklam. To wszystko może również spotkać hiszpańskiego promotora serii MotoGP oraz WorldSBK, o ile ta nie zawarła odpowiedniej klauzuli w swoim ubezpieczeniu.

Warto pamiętać, że firma Bridgepoint Capital w 2006 nabyła 71% akcji Dorny, płacąc wówczas 550 milionów euro i w dalszym ciągu są zaangażowani w dalsze inwestycje Dorny, a tym samym organizację obu serii wyścigowych mistrzostw świata i wspomniany wcześniej funduszu ratunkowym. Od tego czasu wycena Dorny osiągnęła ok. 2,5 miliarda euro, a jej roczne przychody z marżą operacyjną sięgają ok. 250 milinów euro.

Kiedy wrócimy na wyścigowe tory?

Chcielibyśmy znać odpowiedzieć na to pytanie, a przewidywane ponowne rozpoczęcie sezonu w lipcu, z każdym dniem co raz mniej staje się realne. Być może kolejną szansę na wznowienie sezonu MotoGP może nadejść w sierpniu, kiedy teoretycznie zawodnicy mieliby wrócić z wakacyjnej przerwy. Niektóre wyścigi prawdopodobnie się nie odbędą, Finlandia która miała zadebiutować w sezonie 2020 może zdecydować się opóźnić swój debiut o rok, tak aby dać sobie więcej czasu na perfekcyjne przygotowanie, tym bardziej w obecnej sytuacji. Brno jak co roku ma problem z uiszczeniem opłaty uzgodnionej z Dorną i w tym wypadku może zdecydować się na rezygnację. Dorna może również zrezygnować z aż czterech wyścigów w Hiszpanii, a niemieckie Sachsenring może nie być w stanie zorganizować wyścigu w innym czasie. Trudne w organizacji będą również rundy poza Europą, Argentyna z perspektywy logistycznej również traci cień szansy na organizację.

Pozostaje nam jedynie czekać i mieć nadzieję, że sezon 2020 choć opóźniony to wystartuje w pełnym składzie i z większością wyścigów. W obecnej sytuacji i przyszłości sportów motorowych, niezbędne do tego, aby sezon 2021 wystartował zgodnie z planem, jest wystartowanie i choć częściowy przebieg sezonu 2020.

Author picture

Dominik Zajączkowski

Redaktor, którego kolebką są wyścigi motocyklowe. Serię MotoGP i WorldSBK śledzi od początku XXI wieku. Od 2015 roku ściśle współpracujący z polskimi mediami. Jego ulubionym tematem są analizy wyścigowe, wywiady z zawodnikami oraz praca na torach wyścigowych.