Maciej Napora na Wyspie Man, Manx Grand Prix 2019

Inne klasy

Czeska runda IRRC w Terlicku. Poznaję Prędkiego (Krystian Paluch), składa mi propozycję nie do odrzucenia. Wyjazd na dwa wyścigi, IRRC Chimay w Belgii oraz Manx Grand Prix na Wyspie Man. Po bardzo krótkim namyśle mówię: „jasne, czemu nie!”. 

Maciej Napora na Wyspie Man

Niestety jak to w życiu bywa nie udaje się zrealizować planu w 100% ale zostaje najważniejszy punkt wyjazdu, najszybsza wyspa na świecie… Do wyścigu pozostaje niespełna miesiąc. Zorganizowanie noclegu w tak krótkim czasie graniczy z cudem. Ale udało się! Lecę z Krakowa do Manchesteru. Dwie noce spędzam na przedmieściach w pięknym domu wiktoriańskim, zwiedzanie miasta, ogromna parada równości, poznanie lokalnych skateboardzistów (w tym jednego polaka). Pociąg do portowego miasta Liverpool, skąd wieczorny prom odpływa na Wyspę Man (alternatywą jest mały samolot pasażerski, podobno rzuca jak MKSie). W celu umilenia 3 godzinnego rejsu można skorzystać z baru oraz sali kinowej na pokładzie promu. 23:20 Douglas. Prom przycumował do brzegu (jeżeli nie macie noclegu w stolicy lepiej wybierzcie wcześniejszy rejs, jedyny dostępny środek transportu o tej godzinie to taxi). W tym momencie warto wyłączyć wszelkie transmisje danych w telefonie. Najlepszym rozwiązaniem jest kupienie lokalnej karty sim do telefonu (zrozumiecie jak zapoznacie się z taryfą opłat za wszelkie połączenia). Komitet powitalny w składzie Prędki oraz Kamila (polka mieszkająca na wyspie) pomagają mi dostać się do punktu noclegowego, który znajduje się 30 min jazdy od Douglas w niezwykłym miasteczku Port St Mary. Jutro wielki dzień...

Maciej Napora na Wyspie Man

Poniedziałek, pierwszy wyścig. Kilka godzin snu, szybkie śniadanie i w drogę! Autobus z Port St Mary do Douglas pokonuje trasę w około 1h. Pierwszy wyścig startuje o 10:15, lecz drogi po których ścigają się zawodnicy zamykane są już 45 min wcześniej. Panuje absolutny zakaz wejścia na jezdnię podczas trwania wyścigów. Nieprzestrzeganie zakazu skutkuje wysokimi karami pieniężnymi lub więzieniem. W miastach można przemieszczać się bocznymi uliczkami bądź kładkami nad jezdnią. 

Jestem w Douglas. Gęsta mgła przykrywa większość wyspy. Kieruje się w stronę Grandstand, żeby odebrać identyfikator i kamizelkę z biura prasowego. Zatrzymuje się na moment, dwa głębokie wdechy...uświadamiam sobie, że stoję w miejscu w którym najszybsi ludzie świata piszą historię od ponad wieku. Spoglądam nad główną trybunę gdzie powiewają flagi państw z całego świata, jest! biało-czerwona...  Podejrzewam, że ten szeroki uśmiech, który właśnie rysuje się na mojej twarzy nie zejdzie do końca pobytu na wyspie. Ruszam w stronę paddocku w poszukiwaniu Polskiego zespołu. Już po chwili siedzę w namiocie pijąc ciepłą herbatę, rozmawiając z członkami zespołu Prędki Racing. Między czasie w namiocie zaczyna przybywać ludzi. Przyjaciele, znajomi, miejscowi Polacy i kibice. Szczerze, jestem pozytywnie zaskoczony frekwencją ludzi mówiących po Polsku. To dobry moment, żeby zacząć to po co tu przyjechałem. Uwiecznić chwilę oraz emocje panujące podczas całego wyścigu.

Maciej Napora na Wyspie Man

Powoli zbliża się godzina startu, gdy z megafonu słyszę donośny męski głos...Wyścig zostaje przesunięty na późniejszą godzinę z powodu gęstej mgły unoszącej się nad wyspą. Jeżeli warunki atmosferyczne w jakikolwiek sposób mogą utrudnić zawodnikom pokonanie trasy, wyścig zostaje przełożony na inną godzinę lub dzień. Nikt nie chce narażać zawodników na dodatkowe ryzyko. Kilka godzin później pierwszy motocykl pojawia się na starcie.  Znalazłem swoje pierwsze miejsce do fotografowania. Bardzo miła i przyjazna obsługa wyścigu wpuszcza mnie za barierki, wskazując miejsca w których mogę i nie mogę przebywać. Ustawiam się przy wewnętrznej stronie łuku, tuż przy jezdni. Pęd poruszającego się powietrza czuje na całym ciele gdy mija mnie każdy z motocykli. Po starcie ostatniego zawodnika ruszam dalej. Mam kilkanaście minut zanim pokonają całe okrążenie które liczy 60,75 km. Docieram do Quarterbridge pieszo. Kilka ujęć i przerwa. Zaczynam się zastanawiać nad kwestią logistyczną. Nie znam wyspy, miejsc w których warto być i zmuszony jestem do poruszania się pieszo. Nagle zaczepia mnie jeden z kibiców. W czasie rozmowy zaczyna wymieniać miejsca z których oglądał wyścig. Momentalnie wyciągam telefon i wszystko zapisuje. Potencjalne rozwiązanie mojego problemu. Najprościej zapytać ludzi…Ostatnim punktem dzisiejszego dnia jest Braddan bridge. Znajduje się tu trybuna pomiędzy kościołem a cmentarzem z której można podziwiać wyścig. Szczególnie, że zawodnicy zwalniają w tym miejscu, pokonując ciasny zakręt w lewo na rondzie i natychmiast odbijają w prawo. Ustawiam się pod murkiem cmentarza w mojej ulubionej pozycji tzn. prawie leżąc. Warto wspomnieć, że podczas wyścigów ulicznych nie można fotografować z pozycji leżącej (oczywiście w obecności obsługi wyścigów). Względy bezpieczeństwa. Jest już dość późno, słońce zbliża się powoli do horyzontu. Decyduje się na dłuższy czas naświetlania i próby panoramowania, wykorzystując wszelkie aspekt jakie oferuje mi drugi plan. Wyścigi dzisiejszego dnia powoli dobiegają końca. Dzień pełen wrażeń, emocji i niewyobrażalnej radości. Pakuje sprzęt do plecaka i udaję się w stronę paddocku. Czeka mnie 45 min pieszej wędrówki, to dobry moment na analizę zebranych doświadczeń z dzisiejszego dnia. W namiocie zespołu mam okazję do ciekawej dyskusji o wyścigu oraz posilenia się ciepłymi tostami i herbatą. Jutro kierunek Ramsey.

Maciej Napora na Wyspie Man

Wtorek, kontynuacja poniedziałkowych wyścigów. Piękna słoneczna pogoda gwarantuje start zgodnie z planem. Porannym autobusem udaję się w stronę Douglas, szybka przesiadka do ostatniego autobusu, który zabierze mnie do Ramsey przed zamknięciem ulic.

Kolejne przepiękne miasto położone na północno wschodnim brzegu wyspy. Spoglądam na telefon. Odszukuje notatki z dnia wczorajszego o miejscu wskazanym przez jednego z kibiców.

Parliament Square. Długa prosta, mocne hamowanie i zakręt niemalże 90 st. w prawo. Przyjmuje pewne założenie. Gdy pojawi się pierwszy z zawodników ustawiam alarm z odliczaniem od 20 min. Po przejechaniu ostatniego zawodnika danego okrążenia zmieniam miejsce fotografowania. Dzięki temu wiem kiedy mniej więcej pojawi się pierwszy motocykl i mogę przygotować się do kolejnych ujęć. Koncepcja zdała egzamin, mam sporo zdjęć z trzech różnych miejsc i nie opuściłem żadnego motocykla. W przerwie między wyścigami mam okazję coś zjeść. Wybór miejsca był oczywisty, promenada i widok na morze.

Maciej Napora na Wyspie Man

Niebawem rozpocznie się kolejny wyścig. Podejmuję decyzję, nie wracam w te same miejsca. Wybieram się nieco wyżej w stronę Gooseneck. Zauważam ścieżkę, która prowadzi w obranym kierunku ale nie jestem pewien czy to dobry wybór. Zdaję się na intuicję. Maszeruję przez las, mijam mały, lecz bardzo ciekawy zbiornik wodny Ballure Reservoir. Nagle słyszę warkot silnika dobiegający ze szczytu wzgórza. Przyspieszam kroku. W końcu docieram do drogi. Obsługa wyścigu wita mnie uśmiechem oraz lekkim zdziwieniem. “Pieszo z Ramsey…?” pyta kierownik obsługi wyścigu. Po krótkiej rozmowie zabieram się do pracy. Dwie godziny później melduje się ostatni zawodnik. Teraz pozostaje czekać na otwarcie dróg, które zwiastuje Marshal na motocyklu w czerwonej kamizelce. Kierownik obsługi wyścigu proponuje mi podwiezienie prosto na Grandstand. Bardzo miły gest. Siedzę w vanie wraz z obsługą wyścigu. Pokonujemy całą trasą górską. Widok zapiera dech w piersiach. Z szerokim uśmiechem na ustach wyobrażam sobie przejechanie trasy na motocyklu...chociaż raz w życiu. Docieramy do Douglas po czym standardowo udaję się do namiotu Polskiego zespołu. Na jutrzejszy dzień planuje zachodnią część wyspy. Kirk Michael.

Maciej Napora

Środa, jestem w Douglas na przystanku, szukam autobusu, który zawiezie mnie do Kirk Michael. Niestety jest już za późno. Szybka zmiana planów. Udaje się na Grandstand, przeglądam mapę na telefonie. Idę w przeciwnym kierunku do nitki wyścigu. Dochodzę do Governor’s Bridge. Bardzo ciekawe miejsce, zjazd ze wzgórza, ciasna nawrotka w prawo na rondzie ~150 st., zjazd w dół (który jest mocno zacieniony przez drzewa), zakręt w lewo ~105 st., wyjazd z dołka, łuk w prawo i prosta na metę. Jeden rzut oka na scenerię tego miejsca i od razu wiem jakie zdjęcia chcę zrobić. Zaciemniony dołek jest świetnym tłem dla wynurzającego się z ciemności, dobrze zarysowanego światłem motocykla. Został ostatni wyścig dzisiejszego dnia. Wracam na Grandstand. Kilka ujęć ze startów i na dzisiaj koniec pracy. Przy okazji dowiaduję się, że piątkowe zakończenie zawodów zostaje przełożone na dzień jutrzejszy ze względu na fatalne warunki atmosferyczne. Uroki wyspy. Pogoda potrafi zmienić się w ciągu kilku chwil. Pozostaje jeszcze kwestia wyboru miejsca na jutrzejszy dzień. Kolejna bardzo prosta metoda znalezienia ciekawej lokalizacji do uchwycenia kilku kadrów, mianowicie media społecznościowe. Przeglądam fanpage związany z wyścigami na wyspie Man, pod zdjęciem autor zamieszcza lokalizację w jakiej zostało wykonane, jeżeli jej brak zadaje pytanie. Proste. W ten sposób padło na Creg-Ny-Baa.

Maciej Napora na Wyspie Man

Czwartek, ostatni dzień wyścigów. To właśnie dzisiaj okaże się kto jest najszybszy. Jadę autobusem jak najdalej to możliwe. Pomimo przejechanych kilku kilometrów od centrum Douglas, pozostaje mi około 30 min marszu. Gdy tylko docieram do The Famous Creg-Ny-Baa, obsługa wyścigu zamyka drogi. Postanawiam jednak wyjść trochę wyżej, oczywiście polaną obok jezdni. Jestem na tyle wysoko, że mogę podziwiać piękny krajobraz wyspy oraz odczuć porywisty wiatr. Pogoda nie rozpieszcza ale też nie jest najgorzej bo nie pada. Znajduje miejsce gdzie jezdnia gwałtownie zmienia wysokość, będę miał szansę uchwycić zawodników z uniesionym przednim kołem. Nieopodal siedzi urocze moto małżeństwo ze Szwajcarii, którzy również fotografują wyścigi. Posiadają bardzo przydatne urządzenie jakim jest radio. Słuchając transmisji wiedzą co aktualnie dzieje się na trasie. Są na tyle uprzejmi, że informują mnie za każdym razem kiedy zbliża się pierwszy zawodnik z danego okrążenia. Udało się uchwycić kilku zawodników jadących na jednym kole. Piękna panorama, aż się prosi żeby użyć obiektywu szerokokątnego. Po kilku okrążeniach wracam w stronę The Famous Creg-Ny-Baa. Pozostaje tu do ostatniego wyścigu. Koniec! ostatni zawodnik przekroczył linię mety. Postanawiam nie czekać aż otworzą drogi żeby móc wrócić na Grandstand. Wybieram drogę przez polany i pastwiska niedaleko jezdni. Maszeruję w najlepsze podziwiając naturalne uroki wyspy gdy nagle na mojej drodze staje stado krów...początkowo niewzruszenie idę dalej, lecz krowy nabierają coraz większego zainteresowania moją osobą. Wstają, spoglądają, po czym zaczynają ruszać w moim kierunku. Zaniepokojony zatrzymuje się. Gdy chód zamieniają w galop nie myśląc za wiele odwracam się i biegnę ile sił do najbliższego ogrodzenia. Udało się, uniknąłem tego co mogły mi zrobić krowy...Oczywiście nie mogę odmówić sobie zrobienia pamiątkowego zdjęcia najlepszych krów obronnych jakie przyszło mi spotkać. Czekam kilka chwil lecz nic z tego, dociera do mnie, że nie odpuszczą. Wracam więc na otwartą już drogę. Zmęczenie podpowiada żeby złapać stopa i odpuścić sobie kolejne kilometry marszu. Mijający mnie ludzie nie przejmują się moją wystawioną ręką. Lecz nie wszyscy! Zatrzymuje się mój wybawca. Okazuje się, że to kierownik obsługi wyścigu...kolejny raz ludzie związani z wyścigami na wyspie zaskakują mnie swoją dobrocią i uprzejmością. Godne podziwu. Podczas rozmowy dowiaduję się, że sam w przeszłości brał udział w wyścigu jako zawodnik. Słucham kilku ciekawych historii i wysiadam na Grandstand. Udaje się do namiotu Polskiego zespołu, żeby pogratulować udanego występu i ukończenia wszystkich wyścigów. Dzisiejszego wieczora pozostaje delikatna celebracja. Jutro gala wręczenia nagród.

Maciej Napora na Wyspie Man

Piątek, dzisiaj nie ma potrzeby wczesnego wstawania, polowania na autobus czy jedzenia w biegu. Gala rozdania nagród odbędzie się pod wieczór, a i tak nie mam pewności, że będę w niej uczestniczył ponieważ potrzebne jest specjalne zaproszenie, którego nie mam. Spotykam się z zespołem. Kierujemy się w stronę Villa Marina. Wchodzimy i zostawiamy kurtki w szatni. Jest nas piątka lecz mamy cztery zaproszenia...jesteśmy z Polski czy to może się nie udać? Sam nie jestem pewien jak ale się udało, jesteśmy w środku. Zajmujemy miejsca i czekamy na rozpoczęcie. Krystian odbiera dwie nagrody w klasie New commers oraz Senior GP. Niesamowite widowisko zaczyna się gdy zwycięzca konkretnej klasy otrzymuje nagrodę. Zawodnik zostaje przetransportowany od wejścia do sceny na czymś co przypomina otwartą lektykę. Kilka osób niesie zwycięzcę wraz lektyką na barkach, kołysząc na prawo i lewo, podnosząc do góry i w dół. Wszystkiemu towarzyszy gra kolorowych świateł oraz skoczna muzyka. Po zakończeniu ceremonii zespół poszedł świętować. Jutro czeka mnie pakowanie, wymeldowanie się z lokum oraz rejs do Liverpool.

Maciej Napora na Wyspie Man

Ostatni dzień na wyspie. Jest piękna słoneczna pogoda. Ostatni spacer po promenadzie i oczekiwanie na prom. Wyspa Man jest jednym z miejsc do których z całą pewnością chcę wrócić w przyszłości. Już nie raz usłyszałem, że Manx GP jest cichy i spokojny w porównaniu do TT. Cumowanie w Liverpool z godzinnym opóźnieniem. Kieruję się w stronę miejsca gdzie będę spał przez najbliższe dwa dni. Spędzam je na zwiedzaniu miasta i muzeów. Po czym wracam do Polski.

Manx Grand Prix 2019 z Maciej Napora

Podsumowanie. Mieszkając w Krakowie przy placu Bohaterów Getta często jeździłem tramwajem w stronę centrum. Zaraz za mostem Powstańców Śląskich po prawej stronie na murze odgradzającym kamienicę widnieje pytanie do ludzkości “kiedy ostatni raz robiłeś coś po raz pierwszy?”. Niesamowity wpływ wywarło na mnie to pytanie, które z resztą często sobie zadaje. Doświadczać czegoś po raz pierwszy to uczucie wyjątkowe i niepowtarzalne. Pełne niespodzianek, przeszkód, uśmiechów i łez. Generuje niespotykaną ilość różnych emocji. Niosąc za sobą pełen bagaż doświadczeń. Tak właśnie określiłbym mój pierwszy raz na Wyspie Man.

- Maciej Napora

 

 

Author picture

Krystian Polak

Fotograf, związany dosłownie kajdankami z pasją motocyklową. Niegdyś redaktor biznesu motocyklowego. Od roku 2016 akredytowany na Motocyklowe Mistrzostwa Świata WorldSBK i MOTOGP.