Z Williamsa do Mercedesa

Formuła 1

Po wyścigu o Grand Prix Bahrajnu okazało się, że Lewis Hamilton ma koronawirusa. Pod nieobecność mistrza świata szansę na start w najlepszej ekipie dostał George Russell. Przy okazji tej nieoczekiwanej zmiany miejsc warto przypomnieć, że z Williamsa do Mercedesa przesiadł się także Valtteri Bottas, a wcześniej Nico Rosberg, który po zdobyciu mistrzowskiego tytułu zwolnił miejsce właśnie Finowi. 

Valtteri Bottas (Williams), 2014

- Valtteri Bottas w bolidzie zespołu Williams w sezonie 2014 (fot. Piotr Zając / msfoto.pl).

Po tym jak poinformowano o niedyspozycji Lewisa Hamiltona, w mediach pojawiły spekulacje na temat jego zastępcy na Grand Prix Sakhiru. Naturalnym wyborem wydawał się być Stoffel Vandoorne pełniący w Mercedesie funkcję kierowcy rezerwowego. Mówiło się także o Hulkenbergu, który już pokazał w tym sezonie, że jest w stanie bez przygotowania wsiąść do bolidu i całkiem przyzwoicie zaprezentować się na torze. Ostatecznie wybór padł na George'a Russella, protegowanego Mercedesa. Młody Brytyjczyk nie zmarnował szansy pokazania swojego potencjału. W wolnym bolidzie Williamsa ścigał się w końcu stawki. W samochodzie mistrzowskiej stajni zdominował piątkowe treningi, a w kwalifikacjach przegrał tylko z Bottasem i to zaledwie o niecałe 0,03 sekundy. Docenić należy też to, że będąc zdecydowanie wyższym od Hamiltona, musiał pójść na kompromisy, aby zmieścić się w kokpicie dostosowanym do mistrza świata. Między innymi zmuszony został do założenia zbyt ciasnych butów, aby poprawnie operować pedałami gazu i hamulca.

George Russell wystartował do niedzielnego wyścigu lepiej niż Valtteri Bottas i po raz pierwszy w karierze znalazł się na prowadzeniu. Utrzymywał dobre tempo i wydawało się, że nie odda pozycji lidera do mety. Szanse na wygraną odebrał mu własny zespół po tym, jak mechanicy Mercedesa pomieszali koła obu kierowców. Konieczny był kolejny zjazd na odkręcenie zamieszania, przez co Russell ukończył wyścig na 9. pozycji.

Ten jednorazowy występ w bolidzie Mercedesa nie zakończył się wprawdzie dla George Russella "happy endem", ale umożliwił mu pokazanie swojego talentu. Pojawiły się od razu głosy, że powinien zastąpić Bottasa w roli partnera Lewisa Hamiltona. Co prawda Fin ma już kontrakt na kolejny sezon podpisany, ale jak pokazał przypadek Sergio Pereza, każdą umowę można zerwać. Czy takie rozwiązanie miałoby sens? Moim zdaniem nie byłoby to korzystne dla zespołu. George Russell ma talent i głód sukcesów. Jeżdżenie przez 2 lata w końcu stawki musi go frustrować i po otrzymaniu szybkiego bolidu na pewno chciałby od razu pokazać, że chce walczyć o mistrzostwo. Takie rozwiązanie mogłoby zaburzyć sprawnie funkcjonujący układ jakim jest obecnie ekipa zarządzana przez Toto Wolffa. Lewis Hamilton jest niekwestionowanym liderem. Valtteri Bottas świetnie sprawdza się jako wsparcie dla mistrza. Młody, ambitny zawodnik może wprowadzić sporo zamieszania, jak to miało miejsce w Ferrari, gdy do doświadczonego Vettela dołączył Charles Leclerc. Część energii szła na wewnętrzną rywalizację, która czasem kończyła się fatalnie dla zespołu, a nie na zwarcie szyków przeciw pozostałym ekipom. Warto przypomnieć sezon 2007, w którym Lewis Hamilton zadebiutował u boku Fernando Alonso w zespole McLaren. Obaj panowie mocno ze sobą rywalizowali, na czym skorzystał Kimi Raikkonen, odbierając im mistrzowski tytuł.

Czy zatem bardzo dobry występ Russella zmienił coś w Mercedesie? Najprawdopodobniej utrudnił negocjacje finansowe Lewisowi Hamiltonowi. Mistrz świata wciąż nie podpisał umowy na starty w kolejnym sezonie. Negocjacje wciąż się przeciągają. W mediach podawane są informacje o tym, że zarząd Daimlera nie zgadza się na kwotę jakiej żąda Hamilton. Twarde negocjacje mają być spowodowane właśnie dobrym występem Russella, w którym widzą opcję na zastąpienie Lewisa. Można śmiało założyć, że prędzej czy później George Russell dostanie etat w tym zespole. Czy zdobędzie mistrzostwo? O formę Mercedesa w najbliższych latach raczej nie ma się co martwić. Dużo będzie zależało od tego, czy Russell trafi do ekipy jaki lider, czy kierowca wspierający. Pamiętam, jak po całkiem niezłe występy Bottasa w Williamsie myślałem, że może w Mercedesie sporo osiągnąć. Udało mu się w ostatnich latach odnieść kilka zwycięstw, ale nie widać w nim tej zawziętości, którą prezentował w Williamsie. Ten pazur pokazał jego poprzednik w barwach Mercedesa - Nico Rosberg, który po wygraniu rywalizacji z Lewisem Hamiltonem o mistrzowski tytuł zakończył karierę, zwalniając fotel dla kierowcy z Finlandii.

Nico Rosberg (Mercedes), 2014

- Nico Roberg w bolidzie zespołu Mercedes w sezonie 2014 (fot. Piotr Zając / msfoto.pl).

Nico Rosberg potrafił wywrzeć presję na Hamiltonie, przez co Brytyjczyk popełniał błędy i musiał uznać wyższość zespołowego kolegi. Ta wewnętrzna rywalizacja podobała się kibicom, ale doprowadzała do częstych konfliktów wewnątrz zespołów, co wymagało interwencji szefostwa. To też uważam za argument za tym, że duet Hamilton - Russell mógłby być zbyt wybuchowy.

Nico Rosberg (Williams), 2007

- Nico Roberg w bolidzie zespołu Williams w sezonie 2007 (fot. Piotr Zając / msfoto.pl).

Jak potoczą się losy George'a Russella? Podobnie jak Bottas i Rosberg zadebiutował w Williamsie. Czy kolejnym krokiem podobnie jak w ich przypadku będzie transfer do Mercedesa? Wszystko na to wskazuje. Z kim przyjdzie mu rywalizować i czy znajdzie sposób, aby z tej rywalizacji wyjść zwycięsko? O tym przekonamy się w najbliższych latach.

 

Author picture

Piotr Zając

Od ponad ćwierćwiecza pasjonat Formuły 1. Został fotografem, aby z bliska oglądać pędzące bolidy. Jako akredytowany fotograf był świadkiem rywalizacji Lewisa Hamiltona z Sebastianem Vettelem w Formule 3, startów Roberta Kubicy w zespole BMW Sauber oraz sukcesu Kuby Giermaziaka w Porsche Supercup. Przed dwoma laty dał się wciągnąć w świat sportów motocyklowych fotografując Motocyklowe Mistrzostwa Świata WorldSBK i MOTOGP.