GP Włoch: Pierre Gasly wygrywa na Monzy

Formuła 1

Pierre Gasly z zespołu AlphaTauri wygrał pierwszy w karierze wyścig w F1. Drugi na mecie Carlos Sainz (McLaren) stracił do Francuza niewiele ponad 0,4 sekundy. To dla niego również największe osiągnięcie, ale jak sam stwierdził pozostał niedosyt, gdyż tak niewiele zabrakło do wygranej. Podium uzupełnił Lance Stroll z Racing Point, również niezbyt częsty gość w pierwszej trójce.

SI202009060527_news.JPG

Pierre Gasly Fot. Peter Fox/Getty Images / Red Bull Content Pool

Od początku wyścigowego weekendu wszystko wskazywało na to, że tradycyjnie już zawodnicy Mercedesa, a w szczególności Lewis Hamilton, zdominują wyścig. Srebrne strzały widniały na czele tabel z wynikami poszczególnych sesji treningowych. Nie można było tego powiedzieć o zawodnikach Ferrari. W pierwszym treningu Sebastian Vettel był wolniejszy nawet od Roya Nissany'ego, rezerwowego zawodnika zespołu Williams. Kwalifikacje dla Scuderii w domowym Grand Prix należały do najgorszych od niepamiętnych czasów. Sebastian Vettel nie awansował nawet do Q2, uzyskując zaledwie 17. rezultat. Trzynaste miejsce, jakie wywalczył Charles Leclerc też było osiągnięciem znacznie poniżej oczekiwań włoskich kibiców. Tymczasem Pole Position tradycyjnie już zdobył Lewis Hamilton, wyprzedzając zespołowego kolegę Bottasa. W drugiej linii na starcie ustawili się Carlos Sainz oraz  Sergio Perez (Racing Point). Pierwszą dziesiątkę  na polach startowych uzupełnili: Max Verstappen (Red Bull Racing), Lando Norris (Mclaren), Daniel Ricciardo (Renault), Lance Stroll, Alexander Albon (Red Bull Racing) oraz Pierre Gasly.

Start przebiegł po myśli aktualnego mistrza świata. Pogubił się za to Valtteri Bottas. Pod koniec pierwszego okrążenia jechał dopiero na 6. pozycji. Za Lewisa Hamiltona przebił się Carlos Sainz, wyprzedzając zespołowego kolegę Lando Norrisa. Za nimi jechał Sergio Perez oraz Daniel Ricciardo. Na 6. okrążeniu zobaczyliśmy ciąg dalszy dramatu Ferrari. Sebastian Vettel po awarii hamulców pojechał na wprost przez szykanę taranując wszystko po drodze. Zamieszanie na torze, które ostatecznie doprowadziło do niespodziewanego finału, rozpoczęło się od awarii samochodu Kevina Magnussena na 19. okrążeniu. Bolid ekipy Haas zatrzymał się na poboczu przy wjeździe do alei serwisowej. Na tor wjechał samochód bezpieczeństwa. Korzystając z neutralizacji Lewis Hamilton zjechał po nowy komplet opon, a jego śladem poszedł Antonio Giovinazzi (Alfa Romeo Racing Orlen). Pozostali zawodnicy pozostali na torze. Okazało się, że ze względu na miejsce, z którego należało usunąć bolid Magnussena, wjazd do pit lane pozostał zamknięty, o czym informowały kierowców migające przy torze lampy. Po wznowieniu wyścigu, na 25. okrążeniu Charles Leclerc stracił panowanie nad samochodem i wbił się w barierę otaczającą tor. Kierowcy na szczęście się nic nie stało, ale ze względu na konieczność usunięcia wraku przy pomocy dźwigu i odbudowania zniszczonej bandy wyścig przerwano. W tym czasie Hamilton i Giovinazzi dowiedzieli się o dotkliwej karze za zjazd do boksu przy zamkniętej pit lane - 10 sekund "stop & go" z koniecznością wykonania w ciągu 2 okrążeń. Podczas przerwy w ściganiu Lance Stroll skorzystał z "darmowej" zamiany opon. Nie zjeżdżał jeszcze do boksu przed przerwaniem wyścigu, dlatego podczas postoju zespół mógł wymienić koła. Według nowych reguł restart do wyścigu odbył się z pól startowych. Zaraz za Hamiltonem znalazł się Pierre Gasly, mając za plecami dwóch kierowców zespołu Alfa Romeo Racing Orlen, Sainza, Strolla i Norrisa. Hamilton po pierwszym okrążeniu zjechał na odbycie kary. Powrócił na tor daleko za całą stawką i rozpoczął pościg. W drugim Mercedesie Bottas męczył się na szóstej pozycji, narzekając na słabe tryby pracy silnika. Od wyścigu we Włoszech zakazano używania trybów kwalifikacyjnych, umożliwiających dodawanie chwilowo mocy, co ułatwiało wyprzedzanie. Wydawało się, że kierowcy Mercedesa nie odczują tego zbyt mocno, jednak komentarze Bottasa mogą świadczyć, że nie będzie im już tak łatwo jak w poprzednich wyścigach. Z wyścigu po awarii samochodu odpadł Max Verstappen. Z czołówki na koniec spadł po odbyciu kary także Giovinazzi. Swoją świetną pozycję tracił na kolejnych okrążeniach Kimi Raikkonen. Carlos Sainz ruszył w pogoń za prowadzącym Pierrem Gasly, zmniejszając powoli dzielący ich dystans. Zabrakło jednak czasu i dojechał na metę za Francuzem. Za trzecim Strollem uplasowął się drugi kierowca Mclarena, Lando Norris. Punktowaną dziesiątkę uzupełnili: Valtteri Bottas, Daniel Ricciardo, Lewis Hamilton, Esteban Ocon, Daniil Kvyat oraz Sergio Perez. 

Author picture

Piotr Zając

Od ponad ćwierćwiecza pasjonat Formuły 1. Został fotografem, aby z bliska oglądać pędzące bolidy. Jako akredytowany fotograf był świadkiem rywalizacji Lewisa Hamiltona z Sebastianem Vettelem w Formule 3, startów Roberta Kubicy w zespole BMW Sauber oraz sukcesu Kuby Giermaziaka w Porsche Supercup. Przed dwoma laty dał się wciągnąć w świat sportów motocyklowych fotografując Motocyklowe Mistrzostwa Świata WorldSBK i MOTOGP.